Grupa Facebook'owa "Dwie plus jeden"

Wszystkich zwolenników poligamii zapraszam do członkostwa w grupie "Dwie plus jeden" na Facebooku, której jestem założycielem i administratorem.

https://www.facebook.com/groups/dwiaplusjeden/




wtorek, 30 sierpnia 2011

"Miłość razy trzy" - książka

W połowie września tego roku, a więc już niedługo, ukaże się na rynku wydawniczym książka "Love times three" ("Miłość razy trzy") napisana przez Joe Darger'a - mężczyzny, który wraz ze swoimi trzema żonami żyje na przedmieściach jednego z amerykańskich miast.

Poniżej znajduje się film w języku angielskim, który stanowi promocję tej książki.


Mam nadzieję dodać do niego w niedługim czasie polskie napisy.

Już nie mogę się doczekać kupna i przeczytania tej jakże interesującej książki. Aż zacieram ręce :)

czwartek, 25 sierpnia 2011

Masturbacja - czy jest zła?

Jak już wspomniałem w jednym z wcześniejszych postów, blog ten jest poświęcony nie tylko ocenie moralnej poligamii z punktu widzenia chrześcijańskiego, lecz także wielu innym tematom związanym z seksualnością człowieka, które są przez chrześcijaństwo opatrznie rozumiane. Poniżej przedstawiam artykuł, który napisałem pewnego razu dla wąskiej grupy osób, a którym pragnę się podzielić z czytelnikami mojego bloga.

-------------------------------------------

Rzecz dotyczyć ma, jak sam tytuł wskazuje, oceny moralnej masturbacji. A cóż to takiego? Jest to czyn, polegający na pobudzaniu swoich własnych narządów płciowych i innych stref erogennych w celu osiągnięcia przyjemności o charakterze seksualnym.

Przechodząc do moralnej oceny tego rodzaju postępowania należy zacząć od tego, że już sama nazwa 'masturbacja' jest próbą dokonania takiej oceny. Łacińskie słowo masturbator oznacza 'tego, który kala (zanieczyszcza) samego siebie'). Synonimem do słowa 'masturbacja' jest 'onanizm', co przywołuje skojarzenie z biblijnym bohaterem o imieniu Onan. Pierwsza nazwa – 'masturbacja', nie podoba mi się, ponieważ już samo słowo ocenia czyn; druga natomiast – 'onanizm' jest niepoprawna, ponieważ Onan został przez Boga uznany za winnego nie z powodu pobudzania własnych narządów płciowych w celu osiągnięcia przyjemności, a za niedopełnienie obowiązku lewiratu. Kwestia ta zostanie wyjaśniona w dalszej części rozważania. Ja wolę używać słowa 'samozaspokojenie', bo po pierwsze wyraz ten nie osądza czynu, a po drugie lepiej opisuje zagadnienie.

Ocena moralna samozaspokojenia zostanie dokonana w taki sposób, że będę kolejno przedstawiał argumenty zwolenników zakazu tego czynu, do których będę się systematycznie odnosił.

Jednak zanim do tego przejdę, przypomnę pewien werset:

Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości; aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła w pełni przygotowany”. Ten werset stwierdza jasno, że Pismo w zupełności wystarcza, aby osiągnąć 'doskonałość', a co za tym idzie, Pismo zawiera wszystko, co jest nam potrzebne wiedzieć, abyśmy mogli podobać się Bogu. I to właśnie Pismo milczy na temat masturbacji. Tak, drogi czytelniku. Nie znajdziesz ani jednego miejsca, które by zakazywało tego typu praktyk. Żadnego. Są takie rzeczy, o których Biblia nie mówi jasno, a których moralności możemy dyskutować na Jej podstawie, wyciągając pośrednie wnioski. Do tej grupy należy na przykład stosowanie morfiny jako narkotyku. Biblia nie mówi nic o morfinie, jednak możemy na Jej podstawie wnioskować, że morfinizm jest złem. Ale mastrubacja, drogi czytelniku, jest tak stara jak człowiek i tak powszechna jak powietrze. Masturbacja nie jest zjawiskiem, które pojawiło się ileś lat po powstaniu i skompletowaniu Biblii. Mastrubacja była powszechnia dużo, dużo wcześniej niż ktokolwiek pomyślał, żeby Ją spisać. A jednak Biblia nic nie mówi o masturbacji. Nic. I zwolennicy zakazu samozaspokajania się, jak sam za chwile się przekonasz, przyznają się do tego faktu, ale nie przeszkadza im to nazywać masturbacji złem. Dziwne, że ci sami ludzie oceniają (swoją drogą słusznie) różne wyznania chrześcijańskie o wprowadzanie do swoich kościołów praktyk, o których Biblia nie mówi (np. bierzmowanie). Cóż za rażąca niekonsekwencja.

ARGUMENT I

Biblia nigdzie konkretnie nie wspomina o masturbacji ani o tym, czy jest grzechem. Jednak nie mamy złudzeń co do tego, czy działania prowadzące do masturbacji są grzechem. Masturbacja wynika z pożądliwych myśli, podniecenia seksualnego i/lub z oglądania zdjęć pornograficznych. To z tymi problemami trzeba się uporać. Jeśli zwyciężymy i porzucimy grzech pożądania i pornografii, problem masturbacji nie będzie się pojawiał.1


Jeszcze raz podkreślę, że autorzy tego tekstu przyznają się do faktu, że Biblia milczy na temat masturbacji.

Od razu pojawia się sąd, że 'działania prowadzące do masturbacji są grzechem', a tym 'grzechem' są rzekomo: pożądliwe myśli, podniecenie seksualne i oglądanie zdjęć pornograficznych. A to ciekawe! Zajmę się dwoma pierwszymi 'grzechami' (?). Nie napiszę na temat oglądania zdjęć pornograficznych, bo jest to temat na oddzielną rozprawę. Tak więc rzekomo pożądliwe myśli są grzechem – tak przynajmniej stwierdza autor argumentu, którym się teraz zajmujemy.

Autor stwierdza, że pożądliwe myśli są grzechem. A ja zapytam: A jeśli myślę pożądliwie o swojej żonie, to też grzeszę? Czytelniku, szczerze trzeba powiedzieć, że jeśli myślę pożądliwie o żonie, to nie jest grzech. A jeśli się mastrurbuję myśląc pożądliwie o żonie, to jest grzech czy nie? Oczywiście można zapytać, po co się mastrurbuję, jeśli mam żonę. To proste – jestem na przykład na tygodniowej delegacji, jestem mężczyzną o dużym libido i nie chcę pójść do łóżka z inną kobietą niż moja żona. Co mam zrobić? Jeśli zacznę się mastrurbować myśląc o swojej żonie, to jest grzech czy nie? Dla mnie odpowiedź jest oczywista: Nie, to nie jest grzech.

Rozumiem, że autor nazywa każdą pożądliwość złem. Jeśli więc każda pożądliwość jest zła, to czemu Paweł wypowiada się w następujący sposób:


Umartwiajcie więc wasze członki,

które są na ziemi:

nierząd, nieczystość, namiętność,

złe żądze

i chciwość,

która jest bałwochwalstwem;


List Pawła do Kolosan 3:5

(Uwspółcześniona Biblia Gdańska)


Czemu Paweł używa przy słowie 'pożądliwość' przymiotnika 'zła'? Skoro każda jest zła, to po co dodał bezsensowny przymiotnik? To proste. Zrobił tak dlatego, że nie każda pożądliwość jest zła. Nie zostajemy jednak pozostawieni sami sobie – Biblia określa, co wolno, a czego nie wolno robić. Również to, jaka pożądliwość jest zła, zostało w niej wyraźnie powiedziane. Jest wiele fragmentów, które wyliczają przeróżne seksualne praktyki i nazywają je złymi. Jednym z takich urywków jest 18 rozdział Księgi Kapłańskiej. Zabroniono tam cudzołóstwa, gwałtu, kazirodztwa, współżycia między mężczyznami, współżycia ludzi ze zwierzętami. Masturbacja jest tam jak zwykle w takich fragmentach nawet nie wspomniana, chociaż istniała doskonała okazja ku temu. Biblia nie nazywa masturbacji grzechem, więc my – ludzie, nie mamy prawa jej tak nazywać, a jeśli już to robimy nie możemy nazywać naszej opinii 'biblijną'. Podsumowując: nie każde pożądanie jest złe.

Kolejną sprawą, jaką należałoby poruszyć jest znaczenie terminu pożądanie na kartach Pisma Świętego. Konkretnie mowa o nim w 10 przykazaniu Dekalogu:


Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego:

nie będziesz pożądał żony bliźniego twego

ani jego sługi,

ani służebnicy,

ani wołu,

ani osła,

ani żadnej rzeczy,

która należy do twego bliźniego.


Księga Wyjścia 20:17

(Biblia Poznańska)


Jeszua odwołuje się do tego przykazania w następującej wypowiedzi:


Każdy, kto patrzy na kobietę,

aby jej pożądać,

już popełnił z nią cudzołóstwo w swoim sercu.

Ewangelia według Mateusza 5:28

(Uwspółcześniona Biblia Gdańska)


Mesjasz mówi, że jeśli ktoś patrząc zaczyna pożądać kobiety, to już popełnił z nią cudzołóstwo. Jeszua przez całe tzw. 'Kazanie na górze' omawiał Torę i mówił do tłumu, składającego się w większości z Żydów, co oznacza, że rozważając tą wypowiedź musimy rozumieć 'pożądanie' tak, jak oni je rozumieli. Jak już wspomniałem o pożądaniu mowa w 10 przykazaniu Dekalogu. Zabrania ono pożądania domu, czyli własności bliźniego, w której skład wchodzą między innymi: żona, sługa, służąca, wół, osioł i przeróżne rzeczy. Jeśli w wypowiedzi Jeszui chodzi o pożądanie seksualne kobiety, to mam rozumieć, że w 10 przykazaniu chodziło o pożądanie seksualne wołu, osła, domu i różnych rzeczy? Przecież to byłby absurd. Nie chodzi o pożądanie seksualne, ale o chęć zagarnięcia bliźniemu danej osoby lub rzeczy. Angielska Easy to Read Version nie ma w 10 przykazaniu słów 'Nie pożądaj', ale 'You must not want to take', co po polsku oznacza: 'Nie możesz chcieć wziąć' i oddaje prawdziwy sens 'pożądania'. Kiedy wieć Jeszua mówi o pożądaniu, to nie oznacza pożądania seksualnego, ale pragnienie zagarnięcia kobiety i snucie planów zmierzających do osiągnięcia tego celu. Kolejna sprawa to słowo 'kobieta'. W powszechnym rozumieniu Mistrz ma tu na myśli płeć żeńską, a w języku greckim słowo tam występujące oznacza 'kobietę zamężną'. W wypowiedzi Jeszui nie ma więc mowy o pożądaniu panny, ponieważ zdanie nie miałoby sensu – to normalne, że mężczyzna pragnący pojąć żonę chce ją mieć i snuje plany zmierzające do osiągnięcia tego celu. Po trzecie mowa jest o cudzołóstwie, a cudzołóstwo nie jest możliwe do zrealizowania przez kawalera i pannę, ponieważ żadne z nich nie posiada jeszcze partnera, którego mogłoby zdradzić. Nie ma więc nic złego, kiedy mężczyzna nieżonaty marzy o pannie. Nie ma też nic złego w tym, że panna marzy o nieżonatym mężczyźnie.

Podsumowując: nie każde pożądanie, wbrew tezie autora argumentu jest grzeszne, a co jest grzeszne jest określone w Piśmie Świętym.

Wracając do analizowanego argumentu - autor nazwał trzy rzeczy grzesznymi: pożądliwe myśli, podniecenie seksualne i oglądanie zdjęć pornograficznych. Zapowiedziałem, że omówię dwa pierwsze 'grzechy' i ze swojego zadania już w połowie się wywiązałem. Teraz przejdźmy do kwestii grzeszności podniecenia seksualnego. Doprawdy nie wiem, czy powinienem się śmiać czy płakać. Jakim cudem podniecenie seksualne jest grzechem?! Przecież od tego zaczyna się każde normalne współżycie w małżeństwie. Aha, chodzi o podniecenie seksualne panny lub kawalera? Jeśli tak, to niech mi ktoś znajdzie przykład kawalera, któryby nie pożądał swojej narzeczonej przed ślubem. A może jest taka panna, którąby nie podniecał jej przyszły mąż? Doprawdy nazywanie podniecenia seksualnego grzesznym jest czymś durnym.


ARGUMENT II

Biblia mówi nam abyśmy unikali tego, co ma pozory niemoralności seksualnej (List św. Pawła do Efezjan 5:3). Nie sądzę, by masturbacja mogła zdać ten test. Czasem aby zbadać, czy coś jest grzechem, należy zastanowić się, czy bylibyśmy z tego dumni wyjawiając innym, że to robimy. Jeśli czulibyśmy wstyd lub zażenowanie, gdyby inni się o tym dowiedzieli, jest to grzechem. Innym testem jest określenie, czy uczciwie, z czystym sumieniem, możemy prosić Boga, by pobłogosławił i użył tą czynność dla swojej chwały. Nie uważam, żeby masturbacja stanowiła coś, z czego moglibyśmy być dumni lub za co szczerze dziękowalibyśmy Bogu.


Ustalmy coś na początku: według autora są dwa testy, dzięki którym możemy określić, czy coś jest złe czy dobre. Pierszy polega na zastanowieniu się, czy bylibyśmy dumni mówiąc o badanej rzeczy. Drugi polega na zastanowieniu się, czy możemy prosić Boga, by tą badaną rzecz pobłogosławić i użył dla swojej chwały. Jeżeli czujemy zażenowanie, kiedy o czymś opowiadamy, to jest to wskaźnik, że to 'coś' jest grzechem. Jeżeli nie moglibyśmy z czystym sumieniem prosić Boga, by użył tego 'czegoś' na swoją chwałę, to to 'coś' jest grzechem. Po pierwsze Biblia nigdzie nie mówi, że mamy w ten sposób rozsądzać, czy coś jest dobre czy złe – cała ta analiza jest wymysłem jakiegoś człowieka. Po drugie, na durne i absurdalne argumenty zwykłem udzielać ostrych odpowiedzi. Przepraszam, jeśli ktoś poczuje się urażony tym, co za chwilę napiszę. Biorąc pod uwagę testy autora, można śmiało nazwać oddawanie kału i moczu grzechem, bo ja osobiście czułbym zażenowanie opowiadając komuś o tym i nie mógłby z czystym sumieniem prosić Boga, aby użył tego na swoją chwałę. Tak więc, idąc tokiem rozumowania autora, mam uznawać oddawanie moczu i kału za grzech?! Idiotyczne prawda. Inną rzeczą, którą według autora powinienem chyba uznać za grzech, to współżycie z moją żoną. Dlaczego? Bo jestem absolutnie pewien, że czułbym zażenowanie mówiąc komukolwiek o wszystkich szczegółach tego co robimy. Sam widzisz drogi czytelniku, że argument II jest po prostu niedorzeczny.


ARGUMENT III

Pismo Święte naucza: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 List św. Pawła do Koryntian 10:31)


Ten werset jest często cytowany w dyskusjach między zwolennikami i przeciwnikami masturbacji. „Wszystko, co robisz, ma oddawać chwałę Bogu” - mawiają przeciwnicy samozaspokojenia. Dziwne jest to, że ci ludzie oglądają telewizję, chodzą na spacery, bawią się z dziećmi, grają w karty, szachy, siatkówkę, robią przeróżne inne rzeczy, które oddają Bogu chwałę w takim samym stopniu jak masturbacja, ale im to jakoś nie przeszkadza. Zarówno masturbacja, jak i wymienione przeze mnie czynności są normalnymi rzeczami, które ludzie robią i trudno mi znaleźć bezpośredni związek tych rzeczy z oddawaniem chwały Bogu. Problem wynika z tego, że ten werset wyjmuje się z kontekstu. Paweł wypowiedział to zdanie w kontekście sporów między Koryntianami i wyłącznie tak należy tą wypowiedź rozumieć.


ARGUMENT IV

Jeśli robimy coś mając wątpliwości, czy podoba się to Bogu, najlepiej z tym skończyć! Jeśli chodzi o masturbację, zdecydowanie towarzyszą jej wątpliwości.


Bardzo lubię to ostatnie zdanie, które stwierdza, że masturbacji zdecydowanie towarzyszą wątpliwości. Drogi przyjacielu, muszę Ci powiedzieć zupełnie szczerze, że mi zdecydowanie nie towarzyszą żadne wątpliwości, więc mam spokój z tym argumentem.

Podam pewien przykład: Znam osobiście pewnego chrześcijanina, który w cudowny sposób nawrócił się do Boga i od samego początku pragnął (o to jest przykład dobrego pragnienia) Mu się podobać. Kiedyś jeden przyjaciel zapytał go, za ile kupił pewną rzecz. Ten podał mu cenę, ale po tej rozmowie zdał sobie sprawę, że to chyba była jednak inna cena. Fakt, że się pomylił w wartości ceny podczas rozmowy, uznał za kłamstwo. Pomyślisz sobie, że to głupie. Zgadzam się – to głupie, ale ten chrześcijanin miał nadzwyczaj słabe sumienie. Jak myślisz, drogi czytelniku, czy taki chrześcijanin powinien nadal uznawać swoje sumienie za normę postępowania? Myślę, że nie, bo zachoruję na duchową nerwicę natręctw. Uważam, że powinien on leczyć swoje sumienie Bożym Słowem i nie stosować uparcie zasady, w myśl której, jeśli czuję, że coś jest złe, to jest to złe. Znów cały problem wynika z tego, że fragment Listu do Rzymian 14:23 wyjmuje się z kontekstu.


ARGUMENT IV

Bóg zaplanował, aby seksualność była 'konsumowana' w związku dwojga ludzi. Masturbacja jest czynem egoistycznym, więc na pewno nie podoba się Bogu”

Znowu mamy banał. Domysły, domysły i jeszcze raz domysły...Jak to powiedział pewien mądry anglikanin: „Z Biblią jest jak z człowiekiem – po długich i ciężkich torturach powie ci to, co chcesz słyszeć”. To właśnie robią przeciwnicy masturbacji – sami się przyznają, że Biblia nie zakazuje samozaspokojenia, a potem uparcie 'torturują' Pismo Święte i 'zmuszają' je, aby im mówiło to, co chcą słyszeć. Na ten argument odpowiem w ten sposób: Każdy mężczyzna, któremu zakazywało się masturbacji, w noc poślubną na pewno nie zdąży dać żonie orgazmu. Jego działanie jest więc egoistyczne, a co za tym idzie, grzeszne. Absurdalne, prawda?


ARGUMENT V

Mastrurbacja jest na pewno ohydna w oczach Jahwe, skoro ukarał On Onana śmiercią z jej powodu”


Przeczytajmy uważnie ten urywek Pism:


W tym czasie wydarzyła się następująca rzecz:

Juda odszedł od swoich braci

i poszedł do pewnej Adulamitki o imieniu Hira.

Juda zobaczył tam córkę pewnego Kananejczyka,

która miała na imię Szua.

I pojął ją i wszedł do niej.

Ona zaszła w ciążę i urodziła syna.

Nazwał go Er.

Ponownie zaszła w ciążę i urodziła syna.

Nazwała go Onan.

I jeszcze raz zaszła w ciążę i urodziła syna.

Nazwała go Szela.

Był w Chezib, kiedy go urodziła.

Juda wziął żonę dla Era -

swojego pierworodnego syna.

Miała ona na imię Tamar.

Er, pierworodny syn Judy,

był nikczemnikiem w oczach Jahwe

I Jahwe go zabił.

Juda powiedział Onanowi:

Idź do żony twojego brata

i spełnij wobec niej obowiązek brata jej męża

i spłódź potomstwo swojemu bratu.

Onan wiedział,

że potomek nie będzie uważany za jego potomka

i kiedy wchodził do żony swojego brata,

wylewał nasienie na ziemię,

aby nie spłodzić potomstwa swojemu bratu.

Ta rzecz, którą robił,

była zła w oczach Jahwe.

I również jego zabił.



Genesis 1:1-8

(tłumaczenie American Standard Version)


Uporządkujmy to trochę. Juda pojął za żonę pewną kobietę, z którą spłodził trzech synów: Era, Onana i Szelę. Zgodnie z panującym wtedy zwyczajem, znalazł żonę dla swojego pierwszego syna – Era. Ten jego syn był grzesznikiem, za co Jahwe pozbawił go życia. W tamtych czasach powszechne było tzw. prawo lewiratu. Na czym polegało? Otóż, kiedy umierał mąż jakiejś kobiety, jego brat miał obowiązek pojąć tą kobietę za żonę i spłodzić z nią potomstwo, które nie było jednak troktowane jako jego własne, ale było uważane za potomstwo zmarłego brata. Prawo lewiratu jest Bożym prawem i zostało zapisane w Torze. Onan sprzeciwił się temu prawu i dlatego Jahwe go zabił. Nie jest powiedziane, że Onan się mastrurbował. Proszę czytać uważnie – jest napisane, że „kiedy wchodził do żony swojego brata, wylewał nasienie na ziemię”. Po co? Czytamy dalej: „aby nie spłodzić potomstwa swojemu bratu”. Każdy choć minimalnie uświadomiony w sprawach seksualnych wie, że to, co robił Onan, to nie masturbacja, ale tzw. stosunek przerywany (łac. coitus interruptus). Onan nie został pozbawiony życia za mastrurbację, ale za stosunek przerywany, który stał się dla niego sposobem uchylenia się od prawa lewiratu.

Jest jeszcze dziesiątki argumentów przeciwko samozaspokojeniu, jednak są to jedynie rozpaczliwe próby udowodnienia za pomocą Biblii swoich własnych poglądów. A powinno być odwrotnie – to Biblia powinna uczyć nas, a nie my ją.



1Cztery pierwsze argumenty zostały zaczerpnięte z wypowiedzi znajdującej się pod adresem http://www.gotquestions.org/Polski/masturbacja-grzechem.html

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Strona internetowa Righteous Warriors (strona w języku angielskim)

Poniżej zamieszczam link do anglojęzycznej strony internetowej "Righteous Warriors"

http://www.righteouswarriors.com/controversial/index.html

Znajdują się na niej artykuły, zawierające bardzo silną argumentację na rzecz legalności poligamii w oczach Boga, a także wiele artykułów poświęconych tematowi seksualności, rozwodów, itp.

W najbliższym czasie mam nadzieję sukcesywnie zamieszczać tłumaczenia artykułów z w/w strony na język polski.

Miłej lektury.