Grupa Facebook'owa "Dwie plus jeden"

Wszystkich zwolenników poligamii zapraszam do członkostwa w grupie "Dwie plus jeden" na Facebooku, której jestem założycielem i administratorem.

https://www.facebook.com/groups/dwiaplusjeden/




piątek, 27 kwietnia 2012

Czy zawarcie małżeństwa jest rytuałem kościelnym?

Czemu staram się odpowiedzieć na to pytanie na łamach bloga poświęconego poligamii. Otóż, we wpisie pt. "Poligamia poszerza horyzonty" napisałem: "System poligamiczny od monogamicznego różni się nie tylko liczbą "dozwolonych" żon. Różnic jest wiele i dotyczą one nie tylko zagadnień społecznych lecz również wszystkiego, co dotyczy płciowości". I tak rzeczywiście jest. System "przymusowej monogamii" powstał w specyficznym kręgu ludzi. Byli to ludzie, którzy generalnie podchodzili źle do płciowości i relacji damsko-męski, narzucili na te dziedziny życia "jarzma nie do uniesienia". Zakaz poligamii to jedynie jeden z efektów tego rodzaju myślenia. Dlatego, jak już wcześniej stwierdziłem, na łamach tego bloga będą obalane wszystkie mity, które stanowią podbudowę doktrynalną monogamistów.

Jednym z takich mitów jest ŚLUB.

Moi znajomi ostatnio zdecydowali się na zawarcie związku małżeńskiego. Z racji tego, że należą do kościoła, który nie posiada ustawy regulującej stosunki państwo-kościół, a działa jedynie w oparciu o ustawę o wolności sumienia i wyznania, nie mogli wziąć ślubu konkordatowego. Wzięli więc najpierw ślub cywilny (a było to wczoraj), a jutro odbędzie się ślub kościelny.

Zwróćmy uwagę na słowa, których użyłem: byli zmuszeni. No właśnie, byli zmuszeni, ale przez kogo?

Są to ludzie wierzący w to, że Biblia jako spisane Słowo Boże i jedynie ona, stanowi podstawę do formułowania sądów na temat tego, co jest moralne, a co nie jest moralne. A jednak byli zmuszeni do wzięcia dwóch ślubów. Kto ich do tego zmusił? Czy Bóg?

Biblia zawiera wiele przepisów dotyczących sposobu, w jaki należy wieść swoje życie. Przykazania i zalecenia te dotyczą wszystkich dziedzin życia. Niektóre są szczegółowe, inne zaś ogólne. Jak to jest w przypadku ślubów? Krótko: z Biblii wynika, że jedyną rzeczą, jakiej Bóg wymaga przy zawarciu małżeństwa jest złożenie publicznego oświadczenia o tym fakcie wobec społeczności wśród której ludzie wstępujący w związek małżeński się obracają. Aby małżeństwo było ważne, MUSI dojść do fizycznego połączenia małżonków. To by było na tyle, jeśli chodzi o biblijne wskazania.

Ludzie jednak zbudowali cały system wymyślonych praktyk dotyczących obrzędu (bo tak to chyba należałoby nazwać) zawarcia związku małżeńskiego, których nierzadko nie tylko nie można znaleźć w Biblii, lecz także stoją z tą księgą w zupełnej sprzeczności.

Do takich stojących w sprzeczności obrzędów należy współczesny obrzęd ślubu. W kościołach chrześcijańskich całość obrzędu zaczyna się od nabożeństwa (ew. mszy) ślubnego. Wymaga się, aby małżonkowie nie współżyli aż do tego czasu. Wielu wierzy, że nie powinno między nimi dojść wręcz do żadnych czynności seksualnych z przytulaniem się i pocałunkiem włącznie, co stanowi bardzo dyskusyjną kwestię.

Na owym nabożeństwie pastor/ksiądz "udziela ślubu". Co to w ogóle ma znaczyć?! Czy potrzebuję pozwolenia duchownego na zawarcie małżeństwa? W Biblii nie ma o tym ani słowa. Mowa jest natomiast o umowie zawieranej pomiędzy rodzicami osób wstępujących w związek małżeński (Księga Tobiasza). Żadna osoba nie posiada prawa do udzielenia bądź nieudzielenia komukolwiek ślubu.

Pod koniec nabożeństwa ogłasza się, że pan X i pani Y są małżeństwem. Jak to są małżeństwem? Przecież wymagano od nich, aby nie współżyli przed ślubem, w trakcie nabożeństwa w sposób oczywisty do niczego nie doszło, więc jakim cudem można ogłosić że są małżeństwem? Otóż, według Biblii, nie są oni jeszcze małżeństwem, dopóki nie dojdzie do fizycznego zbliżenia. Koniec kropka.

Potem następuje wesele, na którym właściwie nie ma się z czego cieszyć. Jak to? - zapytasz. Ano tak to. Małżeństwo nie zostało jeszcze zawarte, więc z czego mam się cieszyć. W kulturze żydowskie na przykład było logicznie: najpierw dochodziło do zbliżenia, a potem było wesele. I, według Biblii, tak właśnie być powinno.

Całość kończy się nocą poślubną. Przyjrzyjmy się terminowi noc poślubna. Jak już powiedziałem - ślub zostaje zawarty wtedy, kiedy dochodzi do zbliżenia. Tak więc noc, podczas której dochodzi do zbliżenia, nie może być nocą poślubną, gdyż jest to noc ślubna. Noc poślubna to następna noc po nocy ślubnej.

Teraz w kwestii dwóch ślubów.

Katolicy i niektóre inne wyznania chrześcijańskie mają ślub konkordatowy. Duchowny pełni wtedy również obowiązki urzędnika stanu cywilnego. Tak więc oba śluby są załatwione za jednym razem.

Jednak inne wyznania praktykują dwa śluby, czego właśnie nie potrafię zrozumieć. Moi znajomi złożyli ślubowanie o wzajemnej wierności już wczoraj w Urzędzie Stanu Cywilnego. Jaki więc ma sens to, co będzie się działo jutro? Jaki sens ma odgrywanie scenki, gdzie wszyscy będziemy udawali, że we czwartek nic się nie wydarzyło?

Moi znajomi są więc zmuszeni do dwóch ślubów. Kto ich zmusza? Czy Bóg? Powyższe rozważanie chyba udowodniło, że nie. To ludzie, ludzkie tradycje zmuszają ich do robienia tego.

Ja i moja żona mamy ślub cywilny. Byliśmy namawiani do wzięcia ślubu kościelnego, jednak uważamy, że to zbyteczne i nie daliśmy się przekonać. Nie lubię odgrywania scen i nie dam się do tego zmusić. Uważam, że zrobiliśmy dosłownie wszystko, jeśli chodzi o wymagania Boga. Wymagania ludzi nas nie interesują.