Grupa Facebook'owa "Dwie plus jeden"

Wszystkich zwolenników poligamii zapraszam do członkostwa w grupie "Dwie plus jeden" na Facebooku, której jestem założycielem i administratorem.

https://www.facebook.com/groups/dwiaplusjeden/




niedziela, 3 czerwca 2012

Koreańska sztuczka


Chyba każdy słyszał o takim kraju jak Korea Północna i właściwie nie ma osoby, która nie byłaby świadoma tego, co w tym kraju się dzieje. Panuje tam niesamowity reżim, społeczeństwo jest ogłupione, wytresowane i wciąż tresowane, odcięte od świata, zniewolone. Wszyscy jednogłośnie, bez względu na różnicę poglądów, potępiamy rządy w Korei Północnej.

Na czym polega "fenomen" tego państwa? Jakim cudem doszło do powstanie tej ponad dwudziestomilionowej sekty?

Zastosowano kilka prostych technik. Po pierwsze, ograniczono przypływ informacji z zewnątrz. Nikt nie słyszy, co dzieje się w innych krajach. Po drugie, używa się wszystkich możliwych mediów do bezustannej indoktrynacji. Jest tam na przykład obowiązek posiadania w domu radiowęzła, którego nie da się wyłączyć, a jedynie przyciszyć do pewnego poziomu. Chcesz czy nie chcesz - słuchać musisz. Po trzecie, tępi się nawet najmniejsze przejawy odmiennego myślenia, używając do tego różnego rodzaju represji. Efekt jest taki, że ze strachu mało kto w ogóle myśli o przeciwstawieniu się temu. I gotowe!

Dokładnie te same techniki stosuje się, by zniszczyć poligamiczny wzorzec małżeństwa.


Po pierwsze, ograniczono przypływ informacji z zewnątrz. Prawie nic nie wiemy o poligamicznych kulturach, a to, co wiemy, to tylko zdawkowe półprawdy lub wręcz kłamstwa, które wymyśla się, aby zniesławić poligamię. W XIX wieku podróżnikom zabraniano publikować materiałów dotyczących poligamii w odwiedzanych przez nich krajach. Po drugie, używa się wszystkich możliwych mediów do bezustannej indoktrynacji. Każda komedia romantyczna mówi o miłości jeden na jeden. I nie ważne, że główny bohater, aby zrealizować miłość do głównej bohaterki zostawił żonę i dwoje dzieci. Ważne, że miłość monogamiczna zwyciężyła i płaczemy sobie do poduszki. Po trzecie, tępi się nawet najmniejsze przejawy odmiennego myślenia, używają do tego różnego rodzaju represji. Mężczyzna, który chce mieć więcej niż jedną żonę, to jest od razu "zboczeniec", "nie kocha żony", "nie myśli głową tylko penisem", itd. Zakłada się, że w poligamicznych rodzinach dzieci są na pewno krzywdzone, a żony na pewno nieszczęśliwe. Poligamistów skazuje się na ostracyzm, traktuje się ich jak gorszych ludzi, trędowatych dziwaków.

Jesteśmy tresowani od małego dziecka do akceptowania obligatoryjnej monogamii i odrzucania poligamii tak samo, jak Koreańczycy są tresowani do przyjmowania filozofii dżucze i odrzucania wszelkich innych idei.

sobota, 2 czerwca 2012

Poligamia w ujęciu statystycznym

Postanowiłem sobie, że przyjrzę się poligamii, monogamii i poliandrii pod względem statystycznym. W dziele statystycznym poświęconym etnografii pt. "Ethnographic Atlas Codebook" podano, że pośród istniejących w latach 1960-1980 (a więc właściwie współcześnie) 1231 społeczeństw: tylko 186 jest monogamicznych, 453 praktykuje poligynię okazjonalnie, 588 często praktykuje poligynię, natomiast jedynie 4 społeczeństwa są poliandryczne. Inaczej mówią społeczny zakaz poligamii występuje w 186 społeczeństwach, w 1041 (453+588) społeczeństwach poligamia jest całkowicie akceptowana, natomiast poliandria występuje jedynie w 4. Poniższy diagram kołowy pokazuje te wartości na sposób graficzny.



kolor czerwony - monogamia
kolor ciemnoniebieski - poligynia praktykowana okazjonalnie
kolor jasnoniebieski - poligynia praktykowana często
kolor czarny - poliandria

Te same dane zostały przedstawione poniżej w postaci tzw. przybliżonego rozkładu Gaussa:


punkt po lewej - monogamia
punkt w środku - poligamia (suma 453+588)
punkt po prawej - poliandria

Ze studiów nad badaniami przyrody (a na uniwersytecie poznawałem chemię i biologię) dowiedziałem się, że właściwie większość cech w przyrodzie ma taki właśnie rozkład. Jeżeli badamy jakąś cechę grupy osobników, to większość osobników będzie posiadała najbardziej typową wartość cechy, a na krańcach będą odchylenia od normy. Cecha posiadana przez większość osobników jest najkorzystniejsza dla gatunku.

Tak samo jest ze "wzorem małżeństwa". Widzimy, że większość społeczeństw na ziemi akceptuje poligynię. Dlaczego? Bo jest to najbardziej naturalne dla człowieka. Monogamię i poliandrię można tutaj śmiało nazwać "odchyleniami od normy", przy czym zaznaczam, że przez "odchylenie" nie rozumiem zboczenia, ale wartość nietypową dla człowieka.

Dużo ludzi pyta mnie, dlaczego akceptuję poligynię, a nie aprobuję poliandrii? Między innymi właśnie dlatego, że sama natura udowodniła, że poliandria jest "odchyleniem od normy", czyli czymś, co nie jest "normalne" dla człowieka. Skąd to wiem. Jedynie 4 społeczeństwa, co stanowi 0,3% wszystkich, praktykuje poliandrię. Gdyby była ona dla człowieka naturalna, to mielibyśmy wartość dużo, dużo większą od 4.

Monogamię, czyli związek tylko jednego mężczyzny z tylko jedną kobietą, przynajmniej w teorii praktykuje jedynie 15% wszystkich ludzi. To jest zdecydowana mniejszość i przyjmijmy to wreszcie do wiadomości.


Ktoś mnie ostatnio zapytał, dlaczego nie uznaję poligynandrii, czyli związku wielu kobiet z wieloma mężczyznami. To proste - coś takiego jest dla człowieka na tyle "nienormalne", że znajduje się poza granicą błędu statystycznego. Natura uznała, że jest to w ogóle niewarte uwagi.